Foxx: 1994 na łamach fan-zinów

Autor Redakcja 2 (komentarze)

Rok 1994 to był dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś nadzwyczajne zdarzenia. Właśnie tego roku piłkarze Legii Warszawa zdobyli wreszcie mistrzostwo, którego tym razem nie zdecydowano się odebrać, co rozpoczęło marsz zwieńczony rok później awansem do fazy grupowej Ligi Mistrzów i znacznym wzrostem popularności klubu na terenie całego kraju. Również w ’94 kibice klubu stolicy odnowili zgodę z fanami Pogoni Szczecin i wspólnie udali się na emocjonujące spotkanie przy okazji meczu Polska – Francja, który odbył się w Zabrzu. Powoli zbliżał się koniec starego stylu kibicowania… Jednak zanim nastąpił, wiele się zdarzyło…

[okładka okolicznościowego albumu wydanego przez kibiców w 1994]

Pewną ciekawostką, obok wspomnień pisanych z obecnej perspektywy, są relacje prezentowane w fan-zinach „z epoki” ;). Styl pisania był nieco inny, niż obecny – ale ówczesne lekkie napinki i wrzuty oddają klimat tamtych periodyków. Dymy duże i mikroskopijne… Warto przeczytać, by przypomnieć sobie/poznać tamtą atmosferę. Poniżej podsumowanie rundy jesiennej ’94 w wykonaniu Legii, zamieszczone w „Szalikowcach” nr 1/95 (teksty oznaczone: *), uzupełniane innymi źródłami (kursywa):

07.08. Piaseczno – Radomiak

Drobne spięcie 40-osobowej grupy fanów Legii z ponad trzykrotnie większą radomską*

W „Programie na mecz Legia – Olimpia Poznań wydanym przez pseudokibiców Legii Warszawa 20.08.’94” czytamy na ten temat:

Radomiak grał w I lidze jeden sezon (84/85). Kibice z Radomia postawili kilkaset piw i ogłoszona została zgoda pomiędzy nimi i legionistami. Legia walczyła wówczas o mistrza, oni o utrzymanie się w ekstraklasie. Rozstrzygnąć o wszystkim miała ostatnia kolejka. Starsi kibice pamiętają jak było. Widzew prowadzący do przerwy 1:0 ostatecznie podłożył się Górnikowi 1:2 i Górnik mistrzem. Gdyby wówczas Legia pokonała w Szczecinie Pogoń, portowcy „przywitaliby się” z drugą ligą, natomiast w pierwszej pozostałby Radomiak. W Szczecinie padł jednak remis i radomiacy podzielili los zdegradowanej już wcześniej Wisły Kraków. Wtedy to kibice Radomiaka wypowiedzieli nam wojnę. Oczywiście korespondencyjną, ponieważ do bezpośredniej konfrontacji dojść nie mogło z przyczyn obiektywnych. Czas goi rany, po kilku latach „warchołom” nieco przeszło i znowu zaczęli „pucować się” do Legii. Wpływ na ten fakt ma niewątpliwie położenie geograficzne Radomia (100 km od stolicy), przy jednoczesnym braku sukcesów drużyn z ich miasteczka. Również legioniści powoli zapomnieli o tym, że „biało-zieloni” swego czasu zachowali się wobec nich nie fair. Powstała sytuacja w rodzaju jakiegoś układu – bez zgody, ale bez agresji.

W niedzielę 7.08 drużyna FC Piaseczno grała po raz pierwszy w historii mecz II-ligowy u siebie. Rywalem był właśnie Radomiak. Zjawiła sie też stukilkudziesięcioosobowa grupa kiboli Radomiaka (do Piaseczna mają kilkadziesiąt kilometrów). Niektórzy z nich byli w barwach Legii, skandowali też nazwę klubu z Łazienkowskiej. Kiedy legioniści, których jest w Piasecznie całe mnóstwo, zaczęli krzyczeć „Pogoń Szczecin!”, radomiacy zaczęli śpiewać brzydkie piosenki pod adresem Pogoni. Legioniści zareagowali natychmiast i obie grupy kibiców tj. Piaseczna i Radomiaka zaczęły sobie wzajemnie ubliżać. „Warchoły” rzuciły przywiezionymi przez siebie szalikami Legii. Doszło do drobnej szarpaniny pomiędzy kibicami Piaseczna i policją. Wkrótce nadarzy się okazja aby ukarać dwulicowych „warchołów”.  Otóż już czwartego września grają oni z Polonią na Konwiktorskiej (I liga ma wolny termin – mecz Izrael – Polska na wyjeździe w „Łodzi”). Kolejny mecz rozegrają na Bielanach z Hutnikiem 5 listopada, Legia gra wówczas u siebie z Ruchem.

21.08. Powracających z Malborka fanów Motoru (ok. 20 osób) atakuje 30 legionistów. Lublinianie zostają lekko obici i tracą 3 szale i 1 flagę.*

W fan-zinie Siders z listopada ’94 możemy przeczytać – za „Forza Legia” – następującą relację z tych wydarzeń:

Fanom Legii bardzo doskwiera ostatnio post, gdyż nikt do nas nie przyjeżdża (inna sprawa, że z dotychczasowych rywali tylko dwóch ma kiboli i to takich sobie – Hutnik i Mielec). Trzeba było coś zrobić, żeby nie zardzewieć. Najpierw na odstrzał poszli kibice Motoru, którzy wracali przez Warszawę z meczu z Pomezanią Malbork. 21 sierpnia około 22.40 (po meczu Legii z Olimpią [Poznań – Foxx]) grupa ok. 30 os. (w tym 5 os. z Pogoni) zaatakowała na Dworcu Wschodnim pociąg, którym rzekomo mieli wracać lublinianie. Po krótkim penetrowaniu składu znaleziono kilku ukrytych kibiców Motoru. Kilka strzałów po przestraszonych twarzach i w rękach kibiców Legii lądują trzy żółto – biało – niebieskie szaliki.  Kibice z Lublina nawet nie próbowali się bronić. Po tym incydencie legioniści postanawiają zaatakować raz jeszcze na Centralnym. Fani Motoru jakby wyczuli, że czeka ich jeszcze jedna „niespodzianka”. Aby nie zwracać na siebie zbytniej uwagi – oczekiwali na swój pociąg pojedyńczo, porozdzielani. Jednak wprawione oko chuligana bez trudu rozróżni – „kto jest kto”. Tym razem warszawiaków jest dziesięciu. Następna grupka wykonuje podjazd do dwóch typków ubranych w czarne „fleki”. Krótka wymiana zdań:

– Dawać szaliki!
– Nie jesteśmy kibicami – kłamią ofiary
– Skąd jesteście?
– Z Puław
– Tam też jest Motor!

W tym momencie jeden z fanów Motoru daje nogę, lecz zostaje schwytany na schodach. Inni dostają baty na peronie. Któryś z nich wzywa na pomoc POLICJĘ! Czy tak zachowują się kibice, którzy mają na szalikach dumny napis: „LUDZIE HONORU – KIBICE MOTORU”?! Ale plama! W wyniku akcji na Centralnym w rękach legionistów wylądowała jedna flaga.

Bilans: trzy szale i flaga. Kiepawo, ale zawsze coś.

4 września ekstraklasa pauzowała („wspaniały” mecz Izrael – Polska). Grała natomiast druga liga. W Warszawie, na Konwiktorskiej Polonia podejmowała Radomiaka… C.D.N.

10.08. Legia – Hajduk Split

Kilkakrotne starcia między fanami obu zespołów. Zdobywamy sporo barw [w tym dwie flagi – przyp. Foxx], a kilkunastu Chorwatów zostało mocno obitych. Jednak obiektywnie trzeba przyznać, że przegrali tylko dlatego, że byli na wyjeździe, a że walczą bardzo dobrze, przekonał się o tym na własnej skórze niejeden legionista.*

13.08. Stomil – Legia

Zdobywamy 2 szale. Małe starcie po meczu, gdy powracający samochodami legioniści (14 osób) atakują ok. 30-stu olsztynian, którzy jednak nie podejmują walki.*

W Siders czytamy:

Nas ok. 250 os. (w tym 30 z Olimpii Elbląg i kilku z Pogoni). „Młyn” Stomilu – ok. 300 os. (średnia wieku – ok. 16 lat). Jeden z naszych samochodów wjechał w 5 osób – od strony kas, przy wejściu m.in. na ich „młyn” (pół godziny przed meczem) – z flagą CWKS na dachu, szalami w oknach i… nic. W czasie meczu, po drugiej stronie płotu odgradzającego nas od olsztyńskich „zgredów” przysiadło sobie kilku gostków z Cracovii (pewnie na wakacjach). Gdy stawali się zbyt „upierdliwi”, przekonywaliśmy ich przy pomocy kamieni, by poszli gdzieś indziej – oni tylko się uchylali, na czym cierpieli okoliczni „zgredzi”, a Stomil… nie ruszając dupy, z drugiej strony stadionu – przejście koroną jest swobodne – krzyczał „j…ć Legię, j…ć!”. Aż strach się bać. W końcu ochronarze wyprosili krakusów – ku naszemu niezadowoleniu – gdyż zaczęła się formować ze strony Legii „ekspedycja karna” w jednoznacznych zamiarach. Po meczu spokój.

24.08. Hajduk – Legia

Na granicy słoweńsko-chorwackiej celnicy wraz z policją rekwirują narkotyki, baseballe i noże. W drodze powrotnej dwóch fanów Pogoni pobiło austriackiego policjanta.*

[sektor Legii w Splicie]

Siders:

CWKS wybrał się w 56 os. plus 7 os. Pogoni. Klimat, jak przy wyjeździe na front (nomen omen) [wciąż jeszcze trwały walki w wojnie w obecnej byłej Jugosławii – Foxx]. Po warszawskich akcjach wiadomo było, czego się spodziewać. Skład osobowy i wyposażenie OK. Już w Rjece na rogatkach był napis „Legia korwa” (pisownia oryginalna), czekamy na was”. I… na napisie się skończyło. Tylko jedna z jadących samochodem ekip miała drobne przejścia w Zagrzebiu z fanami tamtejszej Croatii. Po drodze i na miejscu – nieporozumienia z rozmaitymi służbami (zaczęło się już w Cieszynie), alkohol non-stop. Kilka osób skręconych, w tym dwie z Pogoni. Mimo to wszyscy wrócili zadowoleni (pomijając wynik meczu oczywiście). Część pojechała bezpośrednio do Sosnowca. W kilka dni później nasza miłość gra z Katowicami.

28.08. GKS Katowice – Legia

Siders:

Z Warszawy pojechało ok. 150 osób. Z nami byli: kibole Zagłębia Sosnowiec – ok. 500, kilku fanatyków Pogoni, kibice Legii z: Gliwic, Jaworzna, Czeladzi, Zawiercia i Dąbrowy Górniczej (w sumie jakieś 40 głów), po 10 fanów z zaprzyjaźnionych z sosnowiczanami: BKS-u Bielsko i Górala Żywiec (z nami łączy ich układ). Raczej – po wyczynie naszych ulubieńców w Splicie – plamy nie daliśmy. Pod kasami GKS obskoczył pierwszorzędny łomot (chociaż trzeba napisać, że działo się to tuż przed rozpoczęciem i w pierwszych minutach meczu, co musiało wpłynąć na siłę, jaką katowiczanie mogli nam przeciwstawić). Nie zmienia to faktu, że było ekstra. Zdejmować pasy po to, by z nimi w ręku uciekać? W czasie meczu i po nim – spokój („Legia – wy śmiecie, z Katowic nie wyjedziecie!” – chi, chi). Piwo w Sosnowcu i powrót do „Warszawki”. Lecz znowu ten wynik…

04.09. Polonia – Radomiak

Pod stadionem Polonii lanie dostaje jeden kibic „Czarnych Koszul”. Dzięki solidnej obstawie policji radomianie czuli się bezpiecznie. Wobec tego grupka legionistów udała się samochodami do Radomia! Tam też jeden z radomskich fanów otrzymuje oklep*

Forza Legia:

4 września ekstraklasa pauzowała („wspaniały” mecz Izrael – Polska). Grała natomiast druga liga. W Warszawie, na Konwiktorskiej Polonia podejmowała Radomiaka. Legioniści krążyli samochodami, by dać komuś po pysku. Wyprawa skończyła się pechowo dla naszych wrogów. Najpierw zadyma w okolicy stadionu Polonii. „Przegrał” zwłaszcza jeden polonista – punk, czy diabli wiedzą kto. W innym miejscu kilku jego ziomków zwabionych do pobliskiego parku „na alpagę” podzieliło jego los. Radomiak miał niestety dobrą obstawę przed, w czasie i po meczu i nie było sposobu, żeby ich „zahaczyć”. Wobec tego nieliczna grupa legionistów wybrała się samochodami do Radomia. „Warchołów” było trzydziestu, drugie tyle witało ich w szalikach na peronie. Jednak kiedy się rozdzielili – można było ich śledzić i atakować. Najbardziej rzucał się w oczy gostek w koszulce Borussi Dortmund nr 9. On też miał największego pecha. Jednak mimo łomotu koszulki nie stracił. Czekamy na bis.

10.09. Raków – Pogoń

Podczas tego wyjazdu szczecinian (ok. 120) wspomaga ok. 30-osobowa grupka kibiców Legii. Razem lali i kroili Raków. Zdobyto wiele szali i czapeczek.*

17.09 Wyjazd Wisły Kraków do Gdańska

Około godz. 2 w nocy grupa ok. 40 legionistów wyłapuje w pociągu 7-miu krakusów. Bilans to zdobyta czapeczka, flaga i 3 szaliki oraz bardzo mocno pobici kibole Wisły.*

17.09. Sokół Pniewy – Legia

W czasie drogi powrotnej z Pniew samochód z pięcioma legionistami łapie gumę. Za chwilę zostają zaatakowani przez ok. 10-ciu lechitów powracających z tego samego meczu. Tracą 2 flagi. Ucierpiał też trochę samochód. Nie podjęli walki. Za ten haniebny czyn są poszukiwani przez „wymiar sprawiedliwości” spod Żylety.*

01.10. Pogoń – Legia

Mała demolka pociągu. W Poznaniu oklep dostają dwaj miejscowi.*

Siders:

Na ten mecz fani wojskowych zjeżdżali się przez cały tydzień. Po pierwszym gwizdku na stadionie było nas ok. 300 osób (ok. 150 siedziało w młynie portowców, reszta – ostatni pociąg – w obstawie na sektorze dla przyjezdnych). Przed właściwym meczem, o dziesiątej rano na bocznym boisku rozegrano mecz między nabojkami obu klubów. Kibice Pogoni musieli się starać, by nie wygrać zbyt wysoko, gdyż legioniści po królewskim, często kilkudniowym, przyjęciu nadawali się do wszystkiego, tylko nie do gry w piłkę. W ciągu ostatnich paru dni – z wyjątkiem ścisłych znajomości między fanami obu drużyn – portowcy przekazywali nas sobie, jak piłeczki ping-pongowe, a ponieważ każdy gospodarz czuł się zobligowany do postawienia jakiegoś alkoholu – był to wyjątkowo transowy weekend. I jak tu trafić w piłkę? W zasadzie pasażerowie każdego pociągu mieli przygody w Poznaniu. Nie, nie za sprawą Lecha, który z wyjątkiem ostatniego składu (o czym niżej) nie pokazał się. Legioniści wypadali na peron i po pytaniu napotkanych gości o sympatie klubowe i otrzymaniu „pyrowskiej” odpowiedzi lutowali frajerów. Na ostatni pociąg Leszek wyszedł. W kilka osób. Efektem tego przerostu gościnności – zmasakrowany „pyrus”, kilka strzałów po poznańskich ryjach i kilku warszawiaków skręconych w Ziemniaczanym Grodzie przez tamtejsze pieski. Tajemnicza jest sprawa tej złamanej ręki w Krzyżu, o której pisała prasa. Nikt w Warszawie nie przyznaje się, że coś o tym wie. Na samym meczu fajna atmosfera, jednak legioniści zasadniczo dzielili się na dwie grupy – na tych „w letargu” oraz na tych „na zejściu” – oba stany nie sprzyjały specjalnie aktywnemu dopingowi (czasami nawet rozróżnianiu swojej drużyny, czy liczby piłek na murawie). Panował jednak figlarny nastrój i biedni szczecinianie musieli pilnować swych nieprzytomnych gości, którzy wspinali się na ogrodzenie, spadali z niego, czy tłukli się między sobą. Najzdolniejszy, gdy zawodnicy wychodzili po przerwie, stanął w bramce Legii chcąc zastąpić Maćka Szczęsnego. Ochrona zachowała się zaskakująco spokojnie. W końcu przy udziale dwóch legionistów, którzy zdążyli wypaść na płytę boiska spodziewając się innego zachowania ochroniarzy – wciągnięto wesołka na trybuny. Część warszawiaków została w Szczecinie jeszcze tydzień. Fantastyczny wyjazd.

22.09. Legia – Petrochemia

Przed meczem pod kasami mocno obrywają trzej płocczanie. Po meczu natomiast ok. 20-stu fanów Legii wjeżdża do pociągu z Petrochemią, która otrzymuje niezły oklep i traci 2 szale. Również jeden z psów ma pecha i obrywa butlą po łbie. Kibice z Płocka mogą zawdzięczać życie jedynie kanarom, którzy strzelali do naszych z gazówek.*

26.10. Mławianka Mława – Lech (Puchar Polski)

Na to spotkanie wybrało się samochodami 14-stu legionistów. Na meczu atakowali oni dwukrotnie sektor Lecha (ok. 30 osób), lecz bezskutecznie. Legioniści nie widząc większych szans na dobranie się do skóry lechitom postanowili urządzić zasadzkę na poznaniaków w drodze powrotnej, lecz defekt jednego z aut przeszkodził w akcji.*

09.11. Raków – Legia

Zdobywamy 2 szale. Przed meczem gonitwy za przerażonymi kibolami Rakowa. Ci, których udało nam się dorwać, na długo zapamiętają naszą wizytę. W czasie meczu ok. 30 osób wbiega na bieżnię. W efekcie na trybunach i bieżni dochodzi do ostrej walki z policją.*

09.11.

Powracający ze Stalowej Woli fani Stomilu (2 osoby) tracą 1 szal. Ciekawe, gdzie podziali się pozostali olsztynianie, gdyż rano do „Stalówki” jechało ich ok. 15.*

12.09. Polonia – Okocimski Brzesko

Mały dym pod stadionem Polonii. Zdobywamy 3 szale, a dwaj poloniści dostają oklep.*

16.11. Polska – Francja

[sektor kibiców Legii i Pogoni – w czasie meczu dołączyło Zagłębie i BKS Bielsko]

Zdobywamy 2 szale Górnika i 1 GKS-u. W czasie meczu spięcia z policją oraz próby przedostania się do sektora Górnika, a z drugiej strony do sektora zajmowanego przez Lecha, Polonię Bytom i Odrę Opole. Po meczu jeden z autokarów Legii dopada w Częstochowie autokar z Arką Gdynia. Kilku gdynian obrywa, tracą 3 szaliki i 1 flagę. W ich autobusie zostają tylko 2 szyby.*

19.11. Hutnik Warszawa – Avia Świdnik

Ok. 40 osób z Avii i 30 z Polonii W-wa kroi z barw Legii kibiców Hutnika (średnia wieku 16 lat). Na tym meczu nie było nikogo z „głownej ekipy” Legii.*

27.11. Widzew Łódź – Legia

Zdobywamy 4 szale. Kilku łodzian załapuje się na oklep. W centrum Łodzi dochodzi do krótkiego starcia ok. 40-sto osobowowej grupy kibiców Widzewa i ponad dwukrotnie większej legionistów. Łodzianie są kompletnie zaskoczeni naszym atakiem i wycofują się na bezpieczną odległość. Po meczu w Rawie Mazowieckiej ganiamy za uciekającym Widzewem (wybili nam 2 szyby w autokarze)*

30.11. Hetman Zamość – Legia

Po meczu ścigamy na mieście 3 szale Hetmana. W drodze do Zamościa nasz autokar atakuje Motor. Wybijają kamieniami 2 szyby. Przeganiamy ich – uciekają w osiedla.*

„I tak to leciało” ;)

Foxx


..................................................................................................................................................................

Poinformuj innych, dziękujemy!

2 ( komentarze )
Sty 21, 2011
21:28
#1 (L) :

Fajna strona.Mam nadzieje ze sie rozwinie.Foxx napisz jakies dłuższe wspomnienia o płonących derbach z 1997 roku. To byla zadyma

Sty 23, 2011
08:58
#2 Foxx :

Spokojnie, wszystko w swoim czasie – to nie jest portal o zadymach ;)

Zostaw komentarz

Nazwa

E-mail

www






Poprzedni wpis
«
Nastepny wpis
»